Miłość, piękne słowo. Ostatnio usłyszałem, że jestem sceptycznie nastawiony do tematu związków, miłości i wszystkiego co wiąże się z romantycznymi bajkami.

To nie prawda. Mam na drugie imię miłość. Tylko idea, że miłość daje szczęście nie do końca do mnie przemawia.

Miłość powinna trwać i trwać, być silna a ludzie w niej uwikłani powinni darzyć się sympatią i szacunkiem. Gwarantem prawdziwej miłości jest małżeństwo – taki zawsze był głos otoczenia w jakim się znajdowałem. Tak mówił ksiądz na religii, pani na polskim między wierszami i babcia. Wszyscy tak mówili, a romantyczne komedie miały to potwierdzać.

Niestety w moim repertuarze emocji na widok „Romeo i Julia” albo „Zakochanego kundla”, nie drgnęła nawet brew. Oglądając komedie z Benem Stillerem wiedziałem, że gdyby film trwał jest 5 minut dłużej po tym jak widzimy „THE END” to zamieniłby się w dramat.

Widząc ludzkie emocje wokół „miłości”, ich początkowe euforie a później narastające pretensje, żal i frustrację. Uprościłem swoją wizję tego uczucia do kilku typów. Oczywiście to nie jest sztywny schemat i z pewnością z czasem się rozwinie.

1# Idealna

Czyli taka jak u większości ludzi..

..Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, … i tak dalej i tak dalej…

Bajkowy obraz, bajkowego uczucia pozbawiony próby kontrolowania tego, czego kontrolować się nie da. Czysty Sex On The Beach, od momentu poznania do śmierci. Czyli po prostu napalona na siebie para 20 czy 70 latków – upływający czas nie ma tu żadnego znaczenia.

2# – Jaka idealna para – (tak zawsze o niej mówią inni) a jak mówią to z pewnością wiedzą.

Obydwoje rzucają wszystko by ruszyć na spotkanie czystej Nirvanie. Spotkanie 2 ludzi aniołów, 2 połówek tej samej pomarańczy rozdzielonej kiedyś przez złego alchemika.

Z facetem z takiego związku, nigdy nie napijesz się piwa. Bo zawsze się śpieszy do swojej żony/dziewczyny. Nie chodzi o to, że się boi zjeby. Po prostu jest cały zanurzony w tym cudownym uczuciu.

Z kobietą z takiego związku ciężko się rozmawia, bo mimo, że pytasz o pogodę to w odpowiedzi na każdym kroku, podkreśla: że dopiero teraz wie, co to jest prawdziwe szczęście etc. 

Wszędzie chodzą razem, trzymają się za ręce nawet podczas upałów i gdy mają spocone dłonie. W swoim sercu noszą wyidealizowany obraz drugiej osoby. Jednak pewnego dnia, nawet po kilku latach relacji zaczynają w końcu mieszkać razem i gdy życie w 2 pokojach z kuchnią objawia ich prawdziwe charaktery, zaczyna się wyścig z czasem. Wyścig w którym jedno chce uciec przed drugim. To miłość znaleziona na krawędzi wulkanu – gdzie gorącą lawą jest druga osoba.

3# Miłość nazywana „dobrze jest jak jest.”

Na jakiekolwiek pytania o miłość usłyszysz milczenie albo „jest jak jest”, ewentualnie „spoko”, „życie.”

To główne nieporozumienie w miłości. Nijakość podsycana jest przez osiadły tryb związkowo-kanapowe życie, gdzie każdy dzień od poprzedniego różni się tylko nazwą dnia w naściennym kalendarzu – tylko tyle, albo aż tyle wystarczy by zabić swoją radość życia, a winę za stan rzeczy zrzucić… Najczęściej na partnera.

4# Po prostu miłość

Ona pracuje i zajmuje się wiciem gniazdka, co jakiś czas dostaje propozycję pójścia na kawę od atrakcyjnych i zamożnych mężczyzn – grzecznie odmawia bo ma swojego faceta, ale głęboko wewnątrz odczuwa radość, że mimo upływających lat wzbudza jeszcze męskie pożądanie.

On pracuje, i wie co podoba się kobietom. Od czasu do czasu zdarzają mu się „okazje”, których jednak nie wykorzystuje. Do kolegów mówi, że mógłby ale jest mięczak (choć nie jest) a tak naprawdę jest zadurzony w swojej kobiecie. Mimo, że na jej twarzy pojawiają się zmarszczki a zaczepiające go dziewczyny są o połowę od niego młodsze – żyją w związku, tak jak sobie to ustalili kilka, kilkanaście lat wcześniej.

 5# Moja wersja love story.

Przestałem wierzyć w historię miłości, które narzucane były mi przez otoczenie. W moim przypadku się nie sprawdzały.

Wicie gniazdka, żona, obiadki, wspólne spacery, podróże małe i duże, prezenty lub ich brak, kwiaty albo wspólny nieprzerwany melanżżż – przepisów na miłość, spotkałem wiele.

Teraz wiem, że niektórzy potrzebują silnych emocji, w miłości, w związku, w pracy, w codziennym życiu, nawet w rozmowie z ziomkiem. Żyć tak jak chcemy nie ważne czy chodzi o melanż czy domowe ognisko, jakby wbrew temu czego uczyliśmy się o „normalnym” życiu do tej pory.

W takiej opcji, może Cię cieszyć wspólny wyjazd do Grecji tak samo jak wspólne jedzenie nektarynek. Może to trwać kilka dni, miesięcy albo lat.. Ale najważniejszą zasadą jest tu, nie myśleć o tym co się wydarzy i nie planować długoterminowo.

Nie nastawiaj się na rezultat.

 

Michał

 

 

O Autorze

Sympatyczne oblicze o manierach demona. Lubię: pić kawę, plątać się po mieście i nie słuchać dobrych rad.