Calvados – alkohol rzadki i praktycznie nieznany w Polsce

calvados

Zapytaj przeciętnego dżentelmena, o ilu markach koniaku słyszał, a być może bez większego problemu uda mu się przywołać z pamięci kilka znanych nazw. Hennessy, Rémy Martin czy i Courvoisier to marki koniaku o światowej renomie.

Zapytaj go jednak, o ilu markach calvadosu słyszał, a raczej nie otrzymasz takiej odpowiedzi. Może nie usłyszysz nawet żadnej, bo to w Polsce alkohol praktycznie nieznany.

Czym jest calvados i jak go pić?

Calvados – co to za alkohol?

Calvados to odmiana brandy destylowana z jabłek, rzadziej z gruszek. Podobnie jak wiele francuskich alkoholi (np. szampan, koniak czy armaniak), aby mógł być nazywany mianem calvados, owoce muszą być uprawiane w określonym regionie – w tym przypadku mowa o Normandii w północnej Francji.

Calvados w początkowej formie przypomina cydr jabłkowy, bowiem wytwarza się go poprzez fermentację jabłek. Aby jednak AOC (appellation d’origine contrôlée) prawidłowo go zaklasyfikowała, musi być destylowany i przez co najmniej dwa lata leżakować w dębowych beczkach.

W Normandii funkcjonuje około 400 producentów calvadosu, z których każdy ma własną, specjalną kombinację odmian jabłek i procesów dojrzewania i jest to najczęściej pilnie strzeżona tajemnica. Z tego też powodu rzadko się zdarza, by zwykłemu „iksińskiemu” pozwolono wziąć udział w produkcji calvadosu.

Calvados a koniak – różnice

Czym różni się calvados od koniaku? Przede wszystkim składnikami.

Koniak jest wytwarzany w procesie destylacji białego wina (czyli winogron), podczas gdy calvados jest wytwarzany z cydru (czyli jabłek), co ma podobno działać zdecydowanie na jego korzyść. Koniak jest dziś jednak produktem „dojrzałym”, a przy tym mocno spopularyzowanym, podczas gdy calvados przywodzi na myśl poczucie degustacji produktu rolnego od niszowego farmera, jeszcze mało komercyjnego.

To prawda: w porównaniu do produkcji koniaku na poziomie ok. 200 milionów butelek rocznie, calvadosu produkuje się zaledwie około 6 milionów. Taka dysproporcja ciągnie się już od czasów Ludwika XVI w XVIII w., który podobno zakazał Normandczykom eksportu calvadosu poza region.

Taka polityka doprowadziła do osiągnięcia przez koniak szczytu popularności, szczególnie wśród Brytyjczyków, podczas gdy calvados został produktem lokalnym dla miejscowej ludności. Z tego też powodu cena calvadosu w sklepie plasuje się od ok. 250 zł za butelkę, a kończy 2 tysiące złotych wyżej.

Jak pić calvados?

We Francji calvados jest popularnym alkoholem serwowanym jako aperitif lub digestif. Tradycyjnym więc sposobem picia calvadosu jest delektowanie się nim np. po kolacji, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by rozsmakować się nim jak dobrą whisky – po obiedzie czy przed posiłkiem. Przekonać się o tym udało Agnieszce z zespołu Krest.pl. Co, zatem się liczy podczas degustacji calvadosu? Najważniejsze jest naczynie:

Tradycyjne kieliszki do podawania calvadosu to kieliszki tulipanowe z przykrywką. Przykrycie kieliszka i pozostawienie go na chwilę powoduje, że zamknięte w nim powietrze wysyca się maksymalnie zapachem, jaki oferuje destylat – tłumaczy Agnieszka. – Niezależnie od upodobań, podczas picia calvadosu nic nie powinno być ważniejsze niż przyjemność – dodaje.

Calvados to alkohol o zdecydowanym smaku i aromacie dojrzałych owoców i przypraw, zupełnie odmienny od rześkich, orzeźwiających trunków, po które chętniej sięgamy latem. Jest alkoholem niszowym i choć dostępnym w Polsce, to jednak rzadko wybieranym. Jest dziś sprzedawany w 30 różnych krajach i znajduje się w kartach win i alkoholi najbardziej luksusowych restauracji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *