O ile porady naszych mam i babć, z perspektywy kilkuletniego dzieciaka były sensowne. To gdy ma się już lat naście, tkwienie w starym schemacie jest ograniczającym badziewiem. Już tłumaczę dlaczego.

Mamy, taty, babci czy wujka się nie wybiera. Rodzina jest jak nasz organizm. Mamy ją od urodzenia, i działa lepiej lub gorzej. Jeśli działa dobrze to żyjemy we względnej sielance. Jeśli gorzej, to na wkurwieniu i rozżaleniu wyprowadzamy się z domu w wieku 7 lat, jak Popek z Gangu Albanii i przez resztę życia wciągamy koks. Nieważne…

Dlaczego poznawanie dużej ilości wzbogaca nas wewnętrznie?

Jeśli w życiu miałeś farta, mama robiła Ci śniadania, obiadki i kolacje i była zrównoważoną kobietą. Tata był wzorowym mężem i grał z Tobą w piłkę, nie mówiąc Ci nigdy, że do niczego się nie nadajesz. To masz szansę wyrosnąć na spoko faceta. Bo przecież pierwszy wzorzec męskości i kobiecości to nasi rodzice.

Każdy wie, że umysł dziecka działa na zasadzie kopiuj/wklej. Otaczające nas wzorce zamykają nas w ciasnej klatce, nie dając większych szans wyboru.

Potem pierwsza dziewczyna i pierwsza żona.. I pierwsze rozczarowania.

Nikt nie mówił, że będzie lekko. Ale nikt nie mówił też, żeby mieć możliwość wyboru, aby móc stworzyć własną wielowymiarową osobowość potrzebujemy kontaktów z dużą ilością różnych ludzi.

 #Spacery po Amsterdamskim rejonie.

Każdego dnia gdy spaceruję po Amsterdamie, nie mogę się nadziwić jak wiele różnych osobistości jest się w stanie tu spotkać. Nie chodzi mi tylko o design i kolorystykę ciał i twarzy (zawsze myślałem, że ludzie są tylko biali, czarni i żółci, tutejszy mix jest znacznie bogatszy) ale też o fashion style. Po prostu niejedna blogerka modowa mogłaby zwariować, widząc jak wiele stylów ubierania może reprezentować niewielka amsterdamska społeczność.

Czasami chodzę tu po prostu jak 5 letni dzieciak z otwartą buzią, który pierwszy raz widzi… Wszystko widzi pierwszy raz.

Koło mojego bloku jest przedszkole, codziennie też gdy wracam z amsterdamskiego centrala, do autobusu wsiadają dzieciaki ze szkół, lub mniejsze wraz ze swoimi mamami. I co?

I nic. Ich nic nie dziwi, bogactwo kulturowe, multikulturalizm który ich otacza jest dla nich niezauważalny, bo aż tak oczywisty.

Raz widziałem dzieciaki z dwoma mamami, znaczy tatami, znaczy nie wiem co to było bo 2 kolesi szło razem i jeden był z torebką. To jest hardcore, ale takie rzeczy też tu chyba nie dziwią. Przynajmniej nikt na to nie zwraca większej uwagi.

Teraz chwila koncentracji bo czas na moją refleksję.

Wychowywanie się we wspólnocie, z której możemy czerpać większą ilość wzorców. Świadomość tego, że na świecie są miliony ludzi o odmiennej urodzie, różnym pięknie. Stwarza lepsze szanse naszego rozwoju i wzbogaca nas wewnętrznie.

Poznawanie dużej ilości ludzi, pokazuje nam, że nie musimy być jaka nasza mała społeczność (rodzina). Również ich osądy na nasz temat, nie muszą być prawdą. To wszystko są tylko pewne możliwości, z których możemy wybrać, tworząc samego siebie.

#Arnold i jego historia.

Kilka dni temu natrafiłem na fajny dokument o Arnoldzie. Jest doskonałym przykładem tego jakie ograniczenia potrafi wywierać na nas bliskie otoczenie.

Mówiąc: chcę być kulturystą i aktorem.

Powodował tylko wkurwienie najbliższej rodziny i śmiech kolegów.

W Ameryce, takie słowa wraz z jego pracą i talentem, wyznaczyły mu drogę do sukcesu.

 

O Autorze

Sympatyczne oblicze o manierach demona. Lubię: pić kawę, plątać się po mieście i nie słuchać dobrych rad.