Jeśli nie ćwiczysz to nie jesteś modny. W takich czasach przyszło nam żyć. Siłownie prześciagają się we wprowadzaniu nowych zajęć sportowych. A plątając się po mieście, prawie z każdego słupa ogłoszeń, jestem bombardowany informacjami, na temat nowych kursów i ćwiczeń cielesnych.

Jestem zadowolony z takiego biegu rzeczy, szczególnie gdy na FB wyświetlają mi się dziewczyny ćwiczące przysiady, dancepool lub inne wyrafinowane ćwiczenia, wzmacniające tyłki, łydki i paznokcie.

Wracając do tematu. Sam od zawsze, mniej lub bardziej, byłem zaangażowany w jakąś aktywność ruchową. Po prostu, od małego uważałem, że naszym najlepszym ubraniem jest własne ciało. Możesz ubrać dobry garnitur, albo kombinezon motocyklisty i okłamać trochę rzeczywistość.

Street work out z You tu baaa…

Od małolata podobały mi się posągowe sylwetki, niesamowita zwinność i zdawałoby się nadludzka siła ludzi ćwiczących gimnastykę, parkour i kalistenikę. Też zawsze chciałem taki być – nie byłem. Bo nie miałem pojęcia jak się za to zabrać a żadne ewolucje mi nie wychodziły. Nawet flaga czy stanie na rękach, nie mówiąc już o skakaniu między budynkami. No nic. Widocznie znowu się nie nadaję, pomyślałem i zostałem przy zwykłym treningu na siłowni.

Dopiero jakieś pół roku temu, gdy zobaczyłem kilku małolatów, którzy mieli może z 16 lat i z 60 kg żywej wagi, a na placu zabaw robili flagi, muscle upy, kręcili się na rurkach jak szalone małpy, robiąc triki, których nawet za rok nie będę umiał powtórzyć. Pomyślałem WTF. Zapytałem gdzie się tego uczyli?Odpowiedzieli: „Z youtuba”.

Tak więc posłuchałem złotej rady młodocianych sportowców. Odpaliłem youtuba i zacząłem trenować.

W ten sposób uzależniłem się od street work out.

Street workout to sport łączący w sobie elementy kalisteniki a co ciekawe, najlepiej rozwijał się w krajach gdzie nie ma takich bajerów jak siłownie i rozbudowana infrastruktura sportowa. Znaczy jest, ale sprowadza się ona do trzepaka i drabinek w parku. Dlatego w Rosji i na Ukrainie jest tylu wyżyłowanych gości o zwinności i sile King-Konga, mimo, że odżywiają się głównie kawą i papierosami.

Dlaczego street work out uzależnia?

 

1. Nie ma w nim miejsca na zbędne pierdolenie. Gdy słyszę czasem na siłowni te pseudintelektualizowane mądrości od facetów, opowiadających o tym co teraz jedzą i ile razy się wypróżniają. Mówią innym jak dopinać mięśnie aby optymalizować proces treningu a na sztandze mają ciężar, z którym mogła by ćwiczyć moja dziewczyna. To mam dość. Gdy taki gość przychodzi dzielić się swoją wiedzą, to mówię mu żeby zrobił kilka wznosów nóg wisząc na drążku zamiast izolowane ćwiczenia na maszynach. Gdy po 3 ruchach widzę jego przekrwione oczy, to wiem, że od teraz, zacznie zastanaiwać się nad różnicą miedzy teorią a praktyką.

2. Każdy trening jest sprawdzianem twojego charakteru. Robiąc flage, wagę poziomą albo odwróconą nie ma miejsca na półśrodki. Tu dajesz, z siebie wszystko. Jeśli nie to spadniesz z drążka i będzie bolało. Jeśli nie będziesz ćwiczyć naprawdę, to nigdy nie zrobisz żadnej figury. To jest proste.

3. Przydaje się w życiu. Po pierwszym miesiącu bolało mnie wszystko, mięśnie które nie wiedziałem, że istnieją a nawet stawy. Możliwe, że źle ćwiczyłem, w końcu moim trenerem były małolaty z Youtuba. Jednak teraz, czuję się naprawdę dobrze. Ostatnio gdy nocowałem u znajomych zapomniałem kluczy i musiałem wchodzić balkonem uprzednio forsująć zamkniętą bramę. Jeszcze parę lat temu jak ważyłem 90kg, pewnie był by to dla mnie problem. Jednak teraz poszło gładko.

4. Możesz ćwiczyć gdzie chcesz. Tak dosłownie. Do większości ćwiczeń nie potrzebujesz nic oprócz szczerych chęci i masy swojego ciała. Gdy  masz do tego jeszcze drążek i poręcze do dipów (pompki na poręczach), to masz wszystko.

5. Coś dla próżnych, czyli to fajnie wygląda. Figury i ćwiczenia poza tym, że są efektywne to są też efektowne a przy wyższym stopniu zaawansowania, można nagrać fajny filmik, by móc potem mieć co pokazywać wnukom.

Street work out to sport dla każdego.

Mam 28 lat i trochę już przeżyłem. Nie oczekuję, że swoją zajawką sprawię, że nagle będziesz podczas trzepania dywanu robił muscle upy. Ale wiedz, że w tym sporcie górną granicą wieku są tylko prawdziwe chęci. Nie musisz być jak Ci goście z Youtuba, ja nie jestem i na pewno nie będę. Jednak frajda jaką dają te proste ćwiczenia i korzyści o których pisałem powyżej są tak duże, że myślę, że każdy powinien elementy street work out dodać do swojego treningu. Bo naprawdę warto.

Pozdroo

Michał

O Autorze

Sympatyczne oblicze o manierach demona. Lubię: pić kawę, plątać się po mieście i nie słuchać dobrych rad.