Jesteśmy młodzi a przynajmniej niestarzy. Minusem tego jest to, że wielu rzeczy nie traktujemy poważnie. Kiedy człowiek jest stary, a śmierć zdaje się być blisko zaczynamy wierzyć we wszystko, aby tylko przedłużyć nasze kończące się życie.

W młodości a podobno szczególnie w pierwszych 30 latach naszego życia, kształtują się nasze codzienne rutyny, które w dalszym życiu przejmą nad nami kontrolę zamieniając nas w niczego nieświadomych zombie. Tracimy kontrolę. Każdy dzień jest podobny do poprzedniego a my nie chcemy niczego zmieniać, żeby ciągle czuć to złudne bezpieczeństwo i nie narażać się na ryzyko.

Chyba dlatego właśnie często obserwuje się, że faceci po 40-ce tak bardzo lubią narzekać podświadomie ciesząc się, że mają na co. Cały czas należy być czujnym i obecnym aby nie utracić świeżości życia i możliwości wprowadzania pozytywnych zmian. A przynajmniej umiarkowanego eksperymentowania i testowania. Do czego was zachęcam.

 Fazy snu – przepisem na wyspanie?

Zdarzyło Ci się kiedyś nastawić budzik np. na godzinę 6, przebudzić się jednak o 5 całkowicie wyspanym. Postanawiasz sobie dospać i doregenerować się jeszcze godzinkę, po czym na dźwięk budzika ledwo wstajesz z łóżka, zmęczony jak byś nie spał całą noc? – To właśnie wpływ faz snu.

Dzięki badaniom wiemy jak pracuje nasz mózg podczas snu. Wyodrębniony 2 fazy snu: nonRem, dzieląca się jeszcze na sen płytki, średni i głęboki.  Druga to REM, (rapid eye movement). To wtedy występują marzenia senne.  I jest to moment, w którym najlepiej się budzić, jesteśmy wtedy najbardziej wypoczęci.

To super – pomyślisz.  Wystarczy budzić się w odpowiedniej fazie i problem z głowy.  Jeden cykl nonRem i REM trwa ok 1.5h jednak faza nonRem z każdym kolejnym cyklem jest krótsza, więc ustalenie swojej idealnej ilości snu trzeba po prostu zrobić doświadczalne jak u szczura. Właśnie jeśli chodzi o szczury to było pewne doświadczenie, podczas którego jednego szczura pozbawiono fazy nonREM,  drugiego REM.

Po około miesiącu szczur wybudzany z REM chorował a drugi nie. To właśnie pokazuje dlaczego REM jest tak bardzo dla nas istotne.

Tylko jak się budzić w tym optymalnym czasie? 

Ostatnio korzystam ze świetnej apki: Sleep as Android. To budzik, śledzący nasz cykl snu. Dzięki czemu jest w stanie wybudzić nas w optymalnym momencie, aby już nigdy nie wstawać lewą nogą.

Aplikacja jak dziennik snu.

Po przebytej nocy oceniamy nasz poziom wypoczęcia, dzięki tym danym apka dostosowuję się do naszego organizmu coraz lepiej, czyniąc ją skuteczniejszą.

Jak jeszcze skuteczniej wstawać każdego ranka?

Możemy skorzystać z najnowszych technologii aby budzić się optymalnie. Ale jest jeszcze jeden problem, nie wystarczy się obudzić trzeba jeszcze wstać – a to często najgorszy element całego procesu, bo ciepła kołderka to coś co…

Dobra przyznaję się, mam z tym problem cały czas. Jednak po rozmowach ze znajomymi, którzy nigdy nie doznają „ciężkich poranków”, stworzyłem własną metodę szybkiego wstawania.

1# Awaryjny budzik.

Brutalna metoda. Dodatkowy budzik ustawiony daleko od łóżka, który włącza się ok 5-8 min po normalnym wybudzeniu i dzwoni dopóki go nie wyłączę.

2# Brak czasu na bycie pi$#ą.

Czyli działanie na przekór swojemu wewnętrznemu głosowi namawiającemu do złego. Skończ z tłumaczeniem, że jeszcze tylko 15 minut i wstajesz, przestań się tłumaczyć, że twój organizm tego potrzebuje. Po prostu wstajesz i idziesz do łazienki ochlapać się wodą. To twój nowy żołnierski rytuał.

 Czy można nie spać?

Sam mam znajomego, który cierpi na bezsenność, śpi niewiele. Gdy się o tym dowiedziałem, pomyślałem extra też tak chcę. Uświadomił mnie szybko, że bezsenność to prawdziwa męczarnia i stan, który nie wpływa pozytywnie na nasz organizm.

Pozbawieni snu, nie potrafimy myśleć, dosłownie prawda zlewa się z fikcją jak po LSD. Brak snu to jedna z wymyślniejszych tortur, którą dawniej skutecznie wymuszano zeznania. Osoby pozbawiona długotrwale snu, są w stanie przyznać się do wszystkiego, byle wreszcie mieć spokój i móc iść spać.

Nie mogę spać? Co robić.

Każdy z nas ma takie noce, kiedy po prostu nie może usnąć. Zazwyczaj jednak jest to tylko pewne zniekształcenie rzeczywistości, bo z reguły podczas rutynowego przekręcania się z boku na bok, mamy okresy normalnego snu. O ile zdarza się nam to od czasu do czasu, to spokojnie od tego się nie umiera. Można wtedy poczytać książkę, wejść na youtube albo bloga. Jeśli problem się powtarza, to już trzeba udać się do lekarza.

A co z drzemkami?

Często gdy jestem zmęczony podczas dnia, funduję sobie drzemkę. Dla mnie to jak wydłużenie życia, po przebudzeniu jestem świeży i przepełniony energią. Kolejną zaletą jest to, że po takim resecie, inaczej patrzę na niektóre sprawy.

Drzemki przydają mi się bardzo przy pisaniu bloga. Znacie zasadę, że z napisanym tekstem trzeba się przespać, by na drugi dzień wprowadzić korekty? Za sprawą drzemek jesteśmy w stanie przyśpieszyć ten proces.

Ponad to drzemki:

  1. Polepszają twoje samopoczucie, ładuje Cię energią.
  2. Poprawiają koncentrację i wydajność, to dlatego niektóre korpo pozwalają swoim pracownikom przyciąć komara w ciągu dnia. I to nie dlatego, że ich lubią tylko po ty by efektywniej ich wykorzystać.
  3. Stajesz się człowiekiem niebezpiecznie wyluzowanym. Łapiesz dystans. Odkładasz wszystko by po prostu się zrelaksować.
  4. Drzemka przed randką, czyli hiszpański temperament. Może właśnie przez siesty, latynosi słyną ze swojej męskiej energii.

2 Zasady dobrej drzemki:

#1

Powinna być co najmniej 3h przed snem właściwym. W innym przypadku, możemy mieć problemy z zaśnięciem.

#2

Optymalny czas to podobno 20 albo 90 minut, w zależności od stopnia naszego zmęczenia i charakteru (w myśl zasady sen jest dla słabych). Dodaj czas potrzebny na zaśnięcie. Wszystko ponad to jest zwykłym marnotrawieniem czasu, według badań Dr Sara Mednick.

Mam nadzieję, że po tym arcie twój rutynowy sen, nie będzie już nigdy taki sam. Ciekaw jestem, czy sam masz jakieś swoje „silne przekonania” lub sprawdzone metody aby sen był: lepszy, wydajniejszy, przyjemniejszy. Podziel się w komentarzu.

 

O Autorze

Sympatyczne oblicze o manierach demona. Lubię: pić kawę, plątać się po mieście i nie słuchać dobrych rad.