Dzisiaj rano, oglądałem Youtuba. Tak zdarza mi się to dość często. Oglądam go żeby się wkurwić. Wiem, że jestem sumą swoich codziennych nawyków, że to jak wygląda mój dzień zależy ode mnie. Czasami jednak, gdy leżę i się nie ruszam, zaczynam udawać, że mnie te zasady i tak nie dotyczą bo przecież jestem taki zajebisty.

Niestety, te zasady dotyczą wszystkich. A w szczególności mnie. Bo mam notoryczną słabość do walenia w chuja, oj przepraszam, do nic nie robienia, wiedząc że powinienem inaczej konsumować ten czas. Ot takie sadomaso, na własnym organizmie. Wtedy włączam Youtube i znowu słucham tych mądrości co robił, Franklin, Roosvelt, Ford i inni goście co mogli balować do końca życia za swoje bez stresu i nikt im się nie wpier… Nikt nie mówił jak mają żyć.

Każdego dnia szukaj nowych bodźców, odwiedzaj muzea, bo działa to rozwojowo na twój umysł bo… Nie pamiętam dlaczego. Ale po tych słowach, postanowiłem odwiedzić jakieś muzeum.

Generalnie nie lubię muzeum. Ot jakieś to takie nudne dla mnie z reguły jest. Oglądanie gablot, eksponatów, i słuchanie lektora, który jest wewnętrznie zfrustrowany, że jego praca polega na mówieniu wciąż tych samych rzeczy w kółko.

Jako, że jestem w Amsterdamie, a tu różnych wystaw, muzeum (nawet dnie wiem jak to się odmienia) i innych dziwnych rzeczy jest całe mnóstwo, jak chociażby sklep z maskami i kajdanami do BSDM (fuck, bałem się tam wejść), to z całej listy atrakcji wybrałem też jedno z muzeum w mojej ulubionej dzielnicy De Wallen.

Muzeum prostytucji – RED LIGHT SECRETS.

Generalnie jestem przeciwnikiem prostytucji, ale muzeum wydało mi się dość ciekawym pomysłem na spędzenie wolnego czasu.

Kilka suchych faktów:

#Każdego dnia na Red Light pracuje 900 prostytutek.. Nie wiem gdzie są pokitrane, bo szklanych witryn jest nieco ponad 290 albo 409, heh, nie pamiętam, wiem, że były te 2 liczby, które dotyczyły ilości okienek.

#Wynajęcie pokoju do pracy kosztuje dziennie 150Euro/8h.

#Wersja basic usługi trwa nieco ponad 10 minut i kosztuje ok. 50 Euro.

#De Wallen zostało wybudowane ok 1385 roku, i jest najstarszą dzielnicą Amsterdamu. Żeby było zabawniej najstarszym budynkiem jest wielki kościół, umiejscowiony w centrum De Wallen, otoczony kilkunastoma szklanymi witrynami. (W Polsce by to chyba nie przeszło). A pod samym kościołem nie znajdziemy pomnika papieża, tylko prostytutki.

Generalnie rozwój kurestwa w Amsterdami od początku miał dość dobre warunki. Jako, że było to miasto portowe, tak więc marynarze z całego świata regenerowali tu siły. Podobno jeszcze 100 parę lat temu, można tu sobie było kupić niewolnika. Więc było to idealne miejsce do rozwoju SexBiznesu.

#Ostatecznie  prostytucja została zalegalizowana i uznana za zwykłą profesję dopiero w 2000 roku co chyba nie wyszło im na dobre bo doszły kolejne koszty pod postacią podatków.

Miejsce pracy:

Pokój z widokiem na ulicę.

Dziewczyny i nie tylko dziewczyny. Pracują tu w małych pokojach, gdzie jak już pisałem wynajęcie kosztuje 150Euro za zmianę. Przez szklaną witrynę wabią klientów.

Asortyment:

Na Red Lights, jest wiele rodzajów seksu na sprzedaż. Hetero sex z księżniczkami, z brzydszymi laskami, z grubymi laskami, BDSM, transwestyci, i elctro sex, z tego co zrozumiałem to podpinają Ci elektrody i rażą prądem.

Ludzie to jedne z najdziwniejszych zwierząt.

RED LIGHT’S ZAGROŻENIA:

DSC_0038

Red Lights ciekawa atrakcja dla turystów i konsumentów szybkiego seksu. Wszystko jest fajnie, ale największym zagrożeniem i zdecydowanie przykrym zjawiskiem jest handel ludźmi. Gdzie kobiety zazwyczaj z krajów Europy wschodniej są sprzedawane do zachodnich burdeli i na Red Lights. Skala procederu jest trudna do oszacowania, w zależności od zastosowanej definicji sięga od 10-90% jakkolwiek to liczyć, jest źle.

Film poniżej jest dość dosadny i warto go obejrzeć.

O Autorze

Sympatyczne oblicze o manierach demona. Lubię: pić kawę, plątać się po mieście i nie słuchać dobrych rad.