Stres to jeden z największych zabójców męskiej energii.

Cichy morderca, który wykańcza nas od środka a efekty jego działania w końcu pojawiają się na zewnątrz. Brak energii, słabe libido, drażliwość, ścisk w żołądku, który uniemożliwia Ci odpowiednie odżywianie, nieprzespane noce to tylko część z niespodzianek stresującego życia. Faceci upatrują wtedy przyczyny w niskim poziomie testosteronu, w brakach witamin i nieodpowiednim stylu życia, ciężko nam zauważyć, że nasz stan może być powodowany stresem.

Stres – od zdenerwowania po śmierć.

Zdenerwowanie i symptomy, o których pisałem wyżej to lekkie skutki stresu. Hardkorowym skutkiem stresu jest japońskie karōshi, czyli śmierć z przepracowania. Zaszczytna śmierć godna samurajów, która rocznie zabiera kilkadziesiąt tysięcy osób i to samych ludzi sukcesu na wyższych stanowiskach, pracujących ponad wymiarowy wymiar pracy.

Jak chronić się przed tak wielkim ryzykiem jakie niesie ze sobą stres?

Rozwiązanie jest trywialnie proste. Przestań się stresować.

Przecież to oczywiste, że nie powinniśmy się dawać zjeść stresowi.

Wiemy, że nasz czas jest ograniczony.

Wiemy, że wiele problemów to projekcje naszego umysłu.

Wiemy, że jeśli jakiegoś problemu nie możemy rozwiązać, to nie powinniśmy się nim przejmować.

Wiemy, wiemy ale dalej jesteśmy w czarnej stresującej dupie.

Dlaczego nie ogarniamy stresu?

Bo chcemy wyeliminować go logicznie. A stres to nie łamigłówka, to silna niszcząca EMOCJA w ciele.

Dawniej było łatwiej. Człowiek pierwotny stresował się jak nie miał co jeść albo jak coś chciało go zjeść. Biegł, walczył, kombinował i rozładowywał tę emocję. Siła x przemoc i jego umysł nie był obciążony całym tym stresującym gównem.

Dziś mamy epokę informacyjną, w której zdecydowanie bardziej liczą się umiejętności intelektualne i moce psychiczne, w naszych czasach walka, ucieczka, czy atak wroga nazywa się brakiem czasu, kończącym się terminem – deadlinem, załatwianiem 10 spraw na raz, rozgniewanym szefem i wieszającym się komputerem. Teraz to są stresujące rzeczy.

Ok przyznaję czasem stres, może być motywujący ale dziś rozprawiamy o tym złym, o Lordzie Voldemorcie, którego imienia nie możemy głośno wypowiadać. Bo jaki facet, przyzna się, że nie radzi sobie z emocjami, że stresuje się bez przerwy błahostkami.

Radzenie sobie ze stresem, to umiejętność niezbędnie koniecznie potrzebna. Nie zamierzam tu mędrkować, bo sam jeszcze jej nie opanowałem ale poczyniłem znaczne postępy w porównaniu z tym, jaki byłem jeszcze kilka lat temu. Oto moje przemyślenia, które pozwalają mi zachować w miarę trzeźwy umysł:

Strress jest względny.

Każdy jest inny, każdy ma swoje własne sposoby. Reakcja stresowa to indywidualna sprawa dla każdego człowieka. To co jednego mocno stresuje, kogoś innego może nie ruszać. Warto o tym pamiętać, gdy będziesz pił 3 drinka wieczorem przy pilnym projekcie, za który odpowiadasz własnymi jajami przed szefem.

Patrz oczami, słuchaj uszami i czuj.

Czyli wsłuchaj się w własne ciało. Dobrze wiemy, kiedy równowaga naszego organizmu zostaje zakłócona. Zwykłe wsłuchanie się w siebie, dostrzeżenie tego że się stresujemy i że to tylko kolejny stresor jakich będzie jeszcze wiele w naszym życiu, potrafi sprawić, że się wyluzujemy.

 Totalna anihilacja

Krótkotrwałą ulgę potrafi przynieść wysiłek fizyczny. Należy po prostu dać mocny wycisk swojej bezsilności w danej sytuacji. Siłownia albo worek bokserski są doskonałe, kolejną zaletą takiego rozwiązania jest to, że sport poprawia kondycję i wpływa korzystnie na zdrowie oraz zwiększa odporność na stres.

Śmiech i Fun

W ciężkich sytuacjach lubię się spotkać z dobrymi znajomymi i olać cały system chociaż jeszcze na tę jedną ostatnią noc, w zgodzie ze starym buddyjskim przysłowiem:

„Jeśli problem da się rozwiązać, nie ma się czym martwić, jeśli problemu nie da się rozwiązać, to po co się nim martwić…”

Czyli żyj tu i teraz. Biblijna prawda, która rozwiązuje prawie wszystkie nasze problemy a jest niestety poza zasięgiem większości ludzi.

Rozwijanie siebie czyli kto radzi sobie ze stresem?

Facet, który żyje w zgodzie z samym sobą, jest opanowany i pozytywny a do wypadków losowych podchodzi jak do rzeczy, „które się zdarzają”.

Człowiek, który nie myśli o sobie w kategoriach ofiary: „jakie ja mam stresujące życie” tylko w kategoriach zdobywcy: „wiem, że mam stresujące życie a więc muszę temu zaradzić”. Nie chcę umrzeć jak japoński człowiek sukcesu tylko jak polski skromny hedonista. To zwykła zmiana sposobu bycia, która należy do ważniejszych aspektów pokonywania stresu i osiągania lepszego samopoczucia.

Zazwyczaj reakcja na stres jest wyuczonym wzorcem, który ciągle powtarzamy. To, że tak było, nie oznacza,  że tak ma być zawsze.

Pozdroo

Michał

O Autorze

Sympatyczne oblicze o manierach demona. Lubię: pić kawę, plątać się po mieście i nie słuchać dobrych rad.