Całe życie mamy wpajane, że mamy się uczyć aby coś osiągnąć. Uśmiechnięci ludzie z TV mają być naszymi przykładami i wyznacznikami sukcesu, którego i tak nigdy nie osiągniemy. Raz na czas trafiają się geniusze, mistrzowie, których zna cały świat, niestety 99,99% ludzi nigdy nie osiągnie tego poziomu doskonałości.

Nie ma w tym nic strasznego. Widzimy finalny produkt człowieka, który zmienia świat, jednak nie widzimy jego drogi i sposobów, którymi to osiągnął. Lubimy podziwiać, obserwować jak inni stają się lepsi, bo to przecież nie kosztuje wysiłku a followersem może zostać każdy, za sprawą kliknięcia Lubię to na facebookowym funpage.

Czasem po prostu zazdrościmy innym ich życia, zazdrościmy innym nawet ich dziewczyn, pisałem o tej zabawnej akcji z klubów. Jednak nie jest to dobra droga. Jeśli tak robisz, to właśnie jest moment, w którym możesz to zmienić. Ty też możesz się uczyć i stawać się lepszym. Powiem więcej możesz się uczyć od najlepszych.

Dlatego teraz traktuj takich ludzi jak inspirację, inspirację tego, że wszystko jest możliwe. Ostatnio przeczytane biografie Jobsa i Tysona, uświadomiły mi, że korzystali oni z tych samych narzędzi co wszyscy. Jednak ich determinacja i niesamowite skupienie pozwoliły im wznieść się na wyżyny swoich możliwości. Zaczynali z tego samego poziomu co większość ludzi, z poziomu zero. Tyson w sumie miał nawet gorzej. Zaczynał z poziomu -1.

Mieli jedną wspólną cechę. Stan ich umysłu, był dla nich równie ważny, jak to co się działo dookoła. Świadomie budowali swój mentalny stan, tak jak na siłowni budujesz mięśnie, oni w swojej głowie każdego dnia budowali swoje mentalne mięśnie.

 Czym jest modelowanie?

Nie musisz kopiować czyjegoś stylu bycia. Masz być sobą, ale najlepszym sobą. W modelowaniu bierzesz od innych tylko te rzeczy, które mogą Ci się przydać, „wgrywasz je”, bo wcześniej ich nie posiadałeś a potem dostosowujesz do swojej rzeczywistości. Nie postrzegasz już wtedy innych jako bohaterów, widzisz w nich tylko ludzi takich jak ty sam. Nowe umiejętności w połączeniu z Twoją pracą nad nimi, zostają „wprasowane” w Twoją osobowość.

To taki supermarket umiejętności, wybierasz to co Ci potrzebne.

Czy to możliwe? Sam wiele razy słyszałem o tym sposobie, jednak nie do końca byłem do niego przekonany. Gdy jednak:

– Przeczytałem wypowiedź pewnego prawnika, który korzystał z modelowania aby być odbieranym jako osoba godna zaufania.

– Usłyszałem, że jest to też technika stosowana przez aktorów, którzy dosłownie „wchodzą w rolę”, którą mają zagrać. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że chodzi o modelowanie.

– Brałem udział w pewnym szkoleniu, na którym jeden biznesmen mówił o tym, że często modeluje pewne cechy, które „podkrada od innych” ludzi sukcesu.

– Jobs też z tego korzystał. Jak sam wspominał, charyzmy, patrzenia na ludzi i nie mrugania, uczył się od swojego kolegi ze studiów.

– Zobaczyłem, jak dużą uwagę przykładał Tyson do tej techniki i właśnie to sprawiło, że musiałem o tym dzisiaj napisać.

Modelowanie czy małpowanie.

Modelowanie to rozwijanie swoich umiejętności, tak jakbyś już je posiadał. Jeśli stworzysz wizerunek osoby odważnej, pewnej siebie, empatycznej to tak możesz zostać odbierany. Korzystają z tego nagminnie politycy, płacąc grubą kasę specom od wizerunku. Czy to jest udawanie? Tak! Czy to oszukiwanie? Trochę tak! Czy to może mi pomóc? Zdecydownie tak.

„Im częściej będziesz „odgrywał swoją rolę” tym szybciej te cechy staną się integralną częścią Twojej osobowości.”

Tyson i jego umiejętności.

Tak Mike Tyson bardzo często korzystał z modelowania. W dzieciństwie uważano go za upośledzonego umysłowo. Jego trener Cuse, miał u niego tak wielki autorytet, że gdy wkładał mu do głowy jakąś prawdę, on jej nie kwestionował, oglądał kasety z walkami najlepszych bokserów w historii i „uczył się ich stylu”.

W jego biografii jest jasno pokazane, jak dużą rolę w jego życiu odgrywała umiejętność modelowania. Mimo, że on tak tego nie nazywał.

Jako kilkuletni chłopak, był bardzo nieśmiały. Był typową ofiarą panującej do o koła przemocy. Mając 7-8 lat stoczył swoją pierwszą walkę na ulicy. Do momentu tej walki zawsze to on był tylko bity. Jak sam podkreślał nie chciał się bić ani nie umiał. Jednak, gdy okoliczni chłopcy chcieli zabrać jego gołębie Mike się wściekł. Dopełnieniem było to gdy jednemu z jego ptaków ukręcili łeb na jego oczach. Wiedział, że będzie się bił. Ale jak się bije?

„… w okolicy mieszkał ten starszy koleś, Wise, który był bokserem w Policyjnej Lidze sportowej. Czasami palił z nami trawę, a kiedy się ujarał, pokazywał nam walkę z cieniem. Obserwowałem go, a on zachęcał mnie, żebym się do niego przyłączył, ale nigdy tego nie zrobiłem. Zapamiętałem jednak ego ruchy. – A chuj tam – powiedziałem. Moi kumple byli w szoku. Ne wiedziałem, co robię, ale wyprowadziłem kilka cosów, z których jeden doszedł do celu. Gary padł na ziemię. Boksując z cieniem, Wise podskakiwał, więc jak już powaliłem Gary’ego, też podskoczyłem kilka razy. Po prostu wydawało mi się to fajne.”

Później mówi:

„Podejrzewam, że pod tą moją nieśmiałością zawsze krył się wybuchowy i rozrywkowy chłopak.”

Później dostał się pod opiekę trenera, który zbudował w nim prawdziwą mentalność wojownika. Ciągłe wizualizację i modelowanie najlepszych bokserów, autosugestia, ciężkie treningi i rozmowy z trenerem to był codzienny reżim najmłodszego mistrza świata wagi ciężkiej.

Zdumiewające jest to, jak sam Mike zdawał sobie sprawę z ważności wszystkich tych technik. Wiedział, że buduje w ten sposób swoją pewność siebie, która była dla niego wszystkim. By ją to zdobyć musiał wytrwać, to nie przyszło samo, nie wzięło się z powietrza. To był proces, któremu on zaufał.

Siła wyobraźni

Doceniał fakt, że przez swoje wizualizację, mógł stać się innym zawodnikiem. Zobaczyć jak walczy i dowiedzieć się o nim wszystkiego. Znaleźć jego słaby punkt:

„Widzę pracę jego umysłu. Zupełnie jakbym to ja nim był, jakbym znajdował się w jego głowie.”

To właśnie siła modelowania. Czuł ich energię, agresję albo strach. Sam mówił, że już przed walką wiedział jak będzie ona przebiegać.

Modelujemy czy tego chcemy czy nie.

Od małego modelujemy nasze zachowania, uczymy się od innych przez naśladowanie. Dlatego tak ważne jest środowisko, w którym się wychowujemy. Do tej pory robiliśmy to nieświadomie, często przejmując wzorce, których nie chcieliśmy. A co by było gdyby sami wybieralibyśmy umiejętności, których chcemy się uczyć? I to od najlepszych ludzi w swoich dziedzinach?

Jeśli zainteresował Cię ten temat bardziej i chcesz dokładnie wiedzieć jak przebiega ten proces, to polecam Ci książkę Richarda Bandlera „Transformacja”.

Pozdrooo

Michał

O Autorze

Sympatyczne oblicze o manierach demona. Lubię: pić kawę, plątać się po mieście i nie słuchać dobrych rad.